10 października 2019

7 lat minęło jak jeden dzień. 7 urodziny bloga!

Cześć, kochani!
Dokładnie siedem lat temu – 10 października 2012 roku – założyłam tego bloga.
Napisałam pierwszy tekst i pierwszy raz kliknąłem [Opublikuj…].
Wow, minęło trochę czasu, prawda?




Po tylu latach muszę powiedzieć, że jestem zaskoczona, jak bardzo to mnie zmieniło.
A zaczęło się tak, jak zawsze: cicho. Trochę bez powodu. Trochę dla zabawy. Trochę z nudów.
Często pytacie mnie, jak to się stało, że w ogóle zaczęłam blogować.
Siedem lat temu blogowanie w Polsce jeszcze nie było modne. Pojawiały się pojedyncze blogi o Italii. Nie myślałam wówczas, że kiedykolwiek sama będę blogerką i że blogować będę przez tyle lat.
Któregoś dnia po prostu wpadłam na pomysł, że zacznę dokumentować moje podróżę. A wszystko przez koleżankę, która stwierdziła, że mało zna takich osób jak ja, co tak
zna Włochy i je kocha.
Dzisiaj chcę Wam podziękować, niesamowitej społeczności, za ponad 7 lat spędzonych ze mną.
Moim pierwszym artykułem na blogu był przepis i miał zaledwie 257 słów. Potem usiadłam i napisałam kolejne artykuły. Ten jest #893.
Główną ideą było dostarczanie wiadomości i przybliżanie Italii Polakom. Nie chciałam tego robić w sztuczny sposób. Nie zawsze to, co widzę w Internecie, mi się podoba.
Gdy zakładałam bloga, przyrzekłam sobie, że zostanę zawsze sobą. Że będę pisać to, co myślę i tylko to, co naprawdę widziałam. 

Bloguję od 7 lat i wciąż to uwielbiam, ale przede wszystkim uwielbiam to, w jaki sposób mój blog ewoluował i jak mogę zainspirować innych. 
Skłamałabym, gdybym powiedziała, że mnie to nie cieszy.
Skłamałabym, gdybym napisała, że się nie cieszę, że czyta go coraz więcej osób.

Hejt się pojawił wraz z założeniem grupy, ale nie daje się zwariować.
Nie dopuszczam, by negatywne emocje zawładnęły całą resztą codzienności.

Zaczęłam pisać, bo wiem, że mam dużo do przekazania.
Czułam wewnętrzną potrzebę dzielenia się moim doświadczeniem, przemyśleniami i relacjami z podróży z innymi ludźmi.
Kiedyś czytałam, że grzechem jest marnowanie talentu, który się posiada.
Na koniec pozwólcie, że podsumuję aktywność bloga w ciągu ostatnich 7 lat.
Do tej pory:

  • kalejdoskoprenaty.com odwiedziło prawie 800.000 tysięcy użytkowników, którzy weszli na mojego bloga prawie 2,8 miliona razy;
  • miesięcznie czyta bloga około 80.000 tysiący osób. NIESAMOWITE!;
  • od zeszłegu roku podwoiłam ilość osób śledzących mój profil na Facebooku obecnie śledzi go ponad 13.000 osób;
  • do tej pory opublikowałam 892 posty! 
To, co sprawia, że ten blog jest świetny to czytelnicy, wspaniała społeczność, która mnie czyta. Liczba czytelników stale rośnie.
Otrzymałam wiele miłych wiadomości, na blogu pojawiło się wiele inspirujących komentarzy, za które jestem ogromnie wdzięczna. Mogłabym długo tak wymieniać!
Patrząc na statystyki, większość z Was czyta mnie z Polski, na drugim i trzecim miejscu są Stany Zjednoczone i Włochy.
Specjalne brawa dla mojego męża, ponieważ nie wiem, gdzie bym była bez niego. Jestem wdzięczna, że mam w swoim życiu tyle niesamowitych ludzi!
Niestety, nie jest zawsze tak, że mam siłę pisać kolejny wpis. Że zawsze jestem w 100 procentach zmotywowana i wierzę w to, co robię. Absolutnie nie. Przychodzą momenty zwątpienia i myśli typu: „Po co to robisz, Renata?”, „Co Ci to da ?”, Spędzasz 5 godziny nad jednym wpisem i nic z tego nie wynika”.
A następnie dostaję pozytywny komentarz i moja motywacja wzrasta o 200%.
Każdego dnia zagląda do mnie kilka tysięcy osób. Czyli ma to jakiś sens. To cieszy !
Wśród nich jesteś też TY i bardzo za to dziękuję!
Czy mam konkretne plany?
Nie. Ja nie planuję. Już od jakiegoś czasu. Życie samo układa swój scenariusz. Staram się tylko być dobra. W tym co robię, rozwijać się, ale i być dobrym człowiekiem. Bo wiem już, że dobro do mnie wraca. Wracało wiele razy. I to, że trwam w swoich zasadach, zostaje nagradzane.


Mam marzenia, jak każdy. Bez parcia na szkło, chciałabym zrobić kilka fajnych rzeczy w życiu. Tylko takich, które sama wybiorę. Nie narzuconych albo tych, które „powinnam zrobić, by zaistnieć. Sama dokonam wyboru, nie zostane przez nikogo zmuszona. Taka już jestem, ale czy nie taką mnie lubicie?

Spodobał Ci się tekst? Teraz czas na Ciebie. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:
  • Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka.
  • Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę. 
  • Bądźmy w kontakcie, polub mnie na Facebooku. Codziennie nowe zdjęcia, inspiracje, ciekawe informacje. 
  • Dołącz do mojej grupy Włochy po mojemu. 
  • Śledź mnie na Instagramie @kalejdoskoprenaty!
  • Otrzymuj ‚List z Włoch’ zapisując się na newsletter.

Pozdrawiam

Renata
Share:

3 komentarze

  1. brawo Ty:) czytam, chętnie zaglądam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego! Kocham Italię i Twój Blog pozwala zobaczyć to, czego nie ma w przewodnikach.Gotuję (w Italii również), a więc szukam pomysłów na blogu.Dzień zaczynam od lektury! Bardzo lubię Blog i jego Autorkę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielce miłej Renacie z okazji rocznicy blogu życzę dużo sił i weny w jego dalszym prowadzeniu. Nie komentuję , ale zawsze z wielka przyjemnością czytam i podziwiam przepiękne fotki. A te wspaniałe przepisy! Wyróbowałam niektóre, bo trudno się oprzec czytajac. Podziwiam i dziękuję najserdeczniej za pracę i serce włożone w prowadzenie blogu. Jesteś znakomita w tym. Tak trzymaj. Pozdrowienia od Joli ze Ślaska.

    OdpowiedzUsuń

Korzystając z tego formularza, zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych podanych w formularzu (IP oraz jeśli zostały podane: podpis, adres mail, strona www) przez tę stronę. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w Polityce prywatności.

Kalejdoskop Renaty