8 stycznia 2018

Podsumowanie 2017

Pierwszy wpis w nowym roku, to jak zawsze idealny moment na podsumowanie mijających dwunastu miesięcy.To już moje piąte podsumowanie, które publikuję na moim blogu.
Planów nie było dużo, ale już w tym momencie chciałabym, żeby 2018 był w połowie tak piękny jak 2017.
Przyszły rok też jest zagadką, ale mam nadzieję, że jakoś pokonam przeciwności losu.
Jaki był ten rok?
Dziś mogę przyznać, że rok, był intensywny, pełen wrażeń, emocji i nowych podróżniczych doświadczeń. 
Podróżowałam nie tylko po Włoszech, odwiedzałam miejsca znane i mniej znane.
To był naprawdę dobry rok!
Ostatnie 12 miesięcy przyniosło mi całą masę nowych doświadczeń. Nie było tylko różowo – kilka rzeczy potoczyło się kompletnie nie po mojej myśli. 
Mimo, że jeszcze kilku notek z miejsc odwiedzonych nie ma, postanowiłam podsumować 2017.
2017 był po prostu fantastyczny! 


GDZIE BYLIŚMY? 
Moja noga stanęła aż w siedmiu krajach Europy. Odwiedziłam: Rumunię, Austrię, Słowenię, Czechy, Hiszpanię i Włochy. Zajrzałam aż do 7 regionów Włoch.
W 2017 wiele się wydarzyło. W zasadzie momentami nie wiedziałam w co ręce włożyć.

ROK W LICZBACH
W 2017 roku Kalejdoskop Renaty czytało prawie 150 tysięcy unikalnych użytkowników! Średnio miesięcznie zaglądało na blog 50 tysięcy osób, co jest dla mnie niesamowitym wynikiem. 
450 tysięcy odsłon w ciągu roku to dla mnie niesamowita liczba. 
To w tym roku pokonałam kosmiczna liczbę 1.500.000. wizyt na blogu.
Bardzo się cieszę, że mimo iż ostatnio nie piszę tak jak kiedyś, to nadal uważacie mój blog za wartościowe miejsce. 
W październiku minęło 5 lata mojego blogowania (ale to zleciało!). 
W tym czasie spełniłam kilka moich podróżniczych marzeń. 
Z przyjemnością obserwuję, jak rośnie liczba sympatyków bloga (dziękuję!). 
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że blogowanie mnie wciągnęło i nadal sprawia mi frajdę. 
Czeka mnie dużo nowych zmian związanych z blogowaniem. Kilka fajnych projektów.
Na pewno chce w końcu zacząć pracować nad książką, NADSZEDŁ ten moment. 
A może, dojrzałam do tego. Kto wie?
Dziękuję Wam za Wasze zaufanie i wsparcie, że byliście, że regularnie mnie odwiedzaliście, że poczuliście się w pewien sposób związani.
Oczywiście nie mogę też zapomnieć o grupie Włochy po mojemu, którą założyłam ponad rok temu temu na Facebooku – jest w niej już ponad 4.900 miłośników Włoch.

Były też ZŁE chwile, które są wspomnieniami, ale… no właśnie
  • W maju upadłam w grocie na kolano (dopiero po dwumiesięcznej fizjoterapii zaczęłam normalnie chodzić). 
  • We wrześniu przeszłam operację. Gdy zaczniesz chodzić do lekarzy, nie możesz przestać. 
Pomimo jednak tych mniej przyjemnych wrażeń, jest o czym wspominać. 
Jednym słowem – działo się niesamowicie dużo! A co konkretnie?



Styczeń
Nie mogło zabraknąć corocznej wizyty na karnawale w Wenecji. Pisałam o tym tutaj.

Luty
Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że pojawię się w telewizji. Pisałam o tym tutaj.
Natomiast wywiad możecie zobaczyć tutaj.

Marzec
Wczesną wiosną odwiedziłam Rumunię, która od wielu lat znajdowała się na mojej podróżniczej liście marzeń.
Kwiecień
Mały wypad na jezioro Garda.
Maj
Na początku miesiąca spotkałam się z Kasią autorką bloga Dom z Kamienia. Pisałam Wam o tym tutaj.
Czerwiec
Początek lata spędziłam w Toskanii i w Lacjum, by zobaczyć to, na co nie starczyło mi czasu kilka lat temu. Pisałam o tym tutaj.
Lipiec
Długi lipcowy weekend spędziłam w Rzymie, przecież nie mogłam przepuścić koncertu U2.


W lipcu wybrałam się też z przyjaciółką do Ligurii. Weekend "alla Thelma and Louise". Było wspaniale.


Sierpień
Ten miesiąc był naprawdę intensywny. Zamiast dwóch tygodni w Polsce, spędziliśmy kilka dni nad jeziorem Bled w Słowenii, w Hallstatt w Austrii, jeden dzień w Pradze i kilka dni w Polsce. 



Spotkanie w gronie intymnym z grupowiczami mojej grupy Włochy po mojemu

Wrzesień
Był spokojnym miesiącem, jak na mnie. Udało mi się przejść szlakiem 52 gallerie(niedługo na blogu). 

Październik
Wczesną jesienią dotarłam z przyjaciółmi nad jezioro Orta, które przywitało nas przepięknym słońcem.
Ponownie zajrzałam do Kasi na sagrę kasztanową.

Listopad
Było mało wyjazdów, ale za to mnóstwo spotkań towarzyskich.
Grudzień
To był naprawdę wspaniały miesiąc. Na początku wybraliśmy się na krótki weekend do Apulii. Widziałam kolejne super miejsca, o których mało w przewodnikach. 
Później był na mały wypad na wrocławski jarmark świąteczny. 
Nowy rok zakończyłam na wyspach kanaryjskich.

Plany na 2018
Nie robię dużych planów. Nie lubię za dużo planować. Zazwyczaj gdy coś planuje, to mi się nic nie udaje.
Kilka biletów jednak już zakupiłam.
Najbardziej zadowolona jestem z biletów na koncert Biagio Antonacci w Padwie, na który udało mi się kupić bilety.
Oprócz tego ponownie Hiszpania w marcu .
Może Apulia w maju, ale o tym już niedługo opowiem, gdy tylko będę miała potwierdzenie.
Reszta nie wiadomo. Na chwilę obecną zapowiada się spokojnie, ale nigdy nie wiadomo. 
Na pewno skusimy się na jakieś szybkie, jednodniowe wyjazdy.
Co przyniesie kolejne 12 miesięcy? Zobaczymy ;-)
Jak zawsze na pewno będzie dużo Włoch ;-) 
Oczym mam zamiar pisać ?
Będzie jak zawsze dużo Włoch, będzie Hiszpania, Austria, Francja, Rumunia, Słowenia. Wystarczy bym miała czas na pisanie :-)

W tym miejscu chcę Wam podziękować, Drodzy Czytelnicy za Waszą obecność na blogu i życzyć Wam wszystkiego najlepszego w 2018 roku.

Spodobał Ci się tekst? Teraz czas na Ciebie. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:
  • Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka.
  • Bądźmy w kontakcie, polub mnie na Facebooku lub google+. Codziennie nowe zdjęcia, inspiracje, ciekawe informacje.

Pozdrawiam

Renata

Share:

1 komentarz

  1. Reniu, życzę kolejnych wojaży,mnóstwa wrażen,inspiracji, bądź z nami jak najdłużej, zarażaj swoją pasją,pokazuj nowe miejsca, ucz nas przyrządzać pyszne dania, bądź zdrowa, pogodna i radosna.Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.

Kalejdoskop Renaty