czwartek, 24 sierpnia 2017

Filet z okonia po śródziemnomorsku

Od kiedy na mojej ukochanej Pellestrinie w restauracji  spróbowałam po raz pierwszy filet z okonia po śródziemnomorsku, powtórek w domu nie ma końca. Choć raz w tygodniu przygotowana w ten sposób ryba musi gościć na moim talerzu.
Jest bardzo smaczna, zdrowa i łatwa w przygotowaniu.

Zapraszam :-)

Filet z okonia po śródziemnomorsku
Share:

środa, 23 sierpnia 2017

Co oznacza coperto we włoskiej restauracji?

Osoby, które przyjeżdżają po raz pierwszy do Włoch, są zaskoczone dodatkowym kosztem na swoim rachunku z restauracji tzw. coperto (czyta się koperto).

Share:

wtorek, 8 sierpnia 2017

Włoski sos pomidorowy do słoików na zimę

Pomidory można serwować na wiele sposobów.
Dziś dzielę się moim przepisem na klasyczny, włoski sos pomidorowy idealny do makaronu. Wystarczy ugotować makaron i dodać tak przygotowany sos.
Pewnie większość z Was nieraz robiła go na obiad. Ale czy był on naprawdę włoski? Aksamitny w swojej konsystencji i jednocześnie orzeźwiająco pomidorowy, z delikatnie wyczuwalną aromatyczną nutą ziół.
Zimą świetnie smakują przetwory, które przywołują wspomnienia lata. Są też idealne, gdy brakuje nam czasu na szybki obiad.
Zapraszam :-)
Jak przyszykować włoski sos?
Share:

poniedziałek, 31 lipca 2017

Sorbet borówkowy

Szukasz niskokalorycznego deseru, które zapewnią ci odrobinę orzeźwienia w upalny letni dzień? Polecam samodzielnie przygotowany sorbet borówkowy.
To, że jestem miłośniczką sorbetów, to już fakt. Zresztą czym lepiej można się ochłodzić w upał?
Sorbet z borówek sprawdzi się wyśmienicie.
Cudowny, orzeźwiający i lekki deser, który warto zrobić latem.
Zapraszam :-)
Share:

środa, 5 lipca 2017

Wakacje w Lacjum

Nasze wakacje w Lacjum dobiegły końca. Powrót do rzeczywistości okazał się jak zwykle bolesny, po tak przepięknym wyjeździe? 
Wyjazd do Lacjum planowałam od dwóch lat, ale ten mało znany włoski region znajdował się na liście „do odwiedzenia”już od bardzo dawna.
Dwa lata temu  jak pewnie wiecie, udało mi się odwiedzić Calcatę, która była naszym przystankiem z Kalabrii.
Po powrocie z tego miasteczka na szczyt magicznej listy od razu wskoczyło Lacjum.
Dziesięciodniowy wypadł dostarczył nam niezapomnianych przeżyć tym bardziej, że odwiedziłam rejony Włoch, do których nie miałam okazji zawitać dotychczas.
Dlaczego warto się tam wybrać? O tym pokrótce opowiem Wam pokazując każde miejsce w osobnym wpisie.
Podczas naszego wyjazdu dużo się działo i to były bardzo, ale to bardzo intensywne dni.
Od samego początku wypełnione przygodami tymi bardziej i mniej zaplanowanymi.
Dziś wrzucam tylko zbiór wybranych zdjęć, które wyselekcjonowałam dla Was spośród blisko 4000, jakie ze sobą przywiozłam. Do kolejnych wrócę niebawem.
Zdjęcia nie będą tylko z Lacjum. Udało nam się spędzić jeden dzień w Toskanii  i Umbrii. 
Pitigliano - miasteczko na tufie w Toskanii(pierwszy przusanek w Toskanii, w drodze do Lacjum)

Share:
Kalejdoskop Renaty