Ogród Tarota (Giardino dei Tarocchi) to chyba najdziwniejsze miejsce, w jakim byłam w życiu. Coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Wywarło na mnie duże wrażenie, ale nie potrafię zdefiniować, co mnie w tym miejscu zachwyciło.
Ogród Tarota (Giardino dei Tarocchi) to chyba najdziwniejsze miejsce, w jakim byłam w życiu. Coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Wywarło na mnie duże wrażenie, ale nie potrafię zdefiniować, co mnie w tym miejscu zachwyciło.
Oprócz Cinque Terre, między Riomaggiore i Portovenere, znajduje się
przepiękny odcinek wybrzeża ze ścieżkami otoczonymi kamiennymi ścianami i
schodami z widokiem na morze. To Costa di Tramonti ze swoimi maleńkimi
wioskami – Campiglia, Schiara, Monesteroli, Fossola – dosłownie
przylegającymi do wybrzeża. Tylko trudność dostępu, które jest możliwe tylko
drogą morską lub stromymi schodami, powstrzymuje masową turystykę od tego
odcinka wybrzeża Ligurii.
Kto czytał moją książkę
Włochy. 111 przygód. Miasteczka, festiwale, szlaki i smaki
to z pewnością o szlaku już wie.
Pisticci. Tajemnicze, położone za zboczach góry, miejsce, przynoszące
radość każdemu, kto zechce je odwiedzić. Pokochałam tę miejscowość, za jej
absolutny spokój. Nie sposób pozostać obojętnym na jej piękno.
Tu bez problemu
poczujesz smak szczęścia, które płynie z prostego, zwyczajnego życia. To
miejsce, które trudno zostawić. I nie sposób o nim zapomnieć. To miasteczko,
z którego nie chciało nam się wyjeżdżać.
Pappardelle z boczkiem, szparagami i pomidorkami koktajlowymi to oryginalne i smaczne pierwsze danie. Prawdziwa burza smaków, którą można przygotować zarówno na specjalne okazje, jak i na kolację z przyjaciółmi lub po prostu dla rodziny.
Delikatny smak szparagów doskonale łączy się z mocniejszym smakiem wędzonego boczku, a słodkawy smak pomidorków koktajlowych wzbogaca przepis, nadając mu polotu i koloru. Do tego przepisu użyłam pappardelle, ale można je zastąpić innymi kształtami makaronów np. paccheri.