La dolce vita dosłownie oznacza „słodkie życie” i przywołuje ideę życia pełnią życia, niezależnie od tego, jak ono wygląda. Termin ten spopularyzował film Federico Felliniego z 1960 roku.
Akcja filmu, który osadzony jest w przepysznym świecie elity rzymskiej, ukazuje życie: pełne hedonizmu, romansu i ekstrawagancji. Film śledzi losy dziennikarza, który odbywa podróż po Rzymie w daremnym poszukiwaniu szczęścia. Popularna interpretacja widzi w tym metaforę, która odzwierciedla przebieg i etapy ludzkiego życia. Rzeczy, które myślimy, że nas uszczęśliwią, często w rzeczywistości nie przynoszą szczęścia. Pragnienie „słodkiego życia” często jest jedynie iluzją.
Czym jest dla mnie „La Dolce Vita”?
La Dolce Vita to coś więcej niż obraz przepychu. Sięga dalej niż powierzchowne zadowolenie. Chodzi o radosne życie, delektowanie się chwilą i czerpanie szczęścia z codzienności. Ta koncepcja promuje zwolnienie, radość z piękna wokół nas i czerpanie głębokiej przyjemności z prostych rzeczy w życiu.La Dolce Vita to wyrażenie używane w wielu krajach na całym świecie, ale najbardziej kojarzy się z kulturą włoską. We Włoszech to nie tylko hasło – to sposób myślenia, definiujący postawę i styl życia typowy dla Włochów. Oznacza to docenianie i radość z małych, codziennych przyjemności: od niespiesznego espresso w kawiarni (ominięcie przerwy na kawę o 10:00 i 16:00 jest we Włoszech niemal niemożliwe; awaria ekspresu do kawy rano może całkowicie sparaliżować Włocha), po wieczorny spacer brzegiem morza lub degustację lokalnego wina w gronie znajomych. Włosi wiedzą, co jest dla nich ważne. Prawie zawsze stawiają na jakość ponad ilość – zarówno w jedzeniu, relacjach, jak i doświadczeniach. Są znani z silnego nacisku na rodzinę i więzi społeczne. Posiłki z bliskimi, serdeczne rozmowy i docenianie chwil z przyjaciółmi stanowią integralną część tej filozofii.
La Dolce Vita to ważność i świadomy wysiłek, aby znaleźć szczęście tu i teraz. Zachęca nas do zwolnienia tempa, refleksji i oddawania się przyjemnościom życia bez poczucia winy.
Sekret uroku „la dolce vita” kryje się w jego ponadczasowym przekazie – przypomina nam wszystkim, abyśmy zwolnili i cieszyli się podróżą, a nie tylko celem. W zabieganym świecie znalezienie równowagi i radości w prostych rzeczach często wydaje się nieuchwytne.
Gdy zaczynałam życie we Włoszech 30 lat temu, nie wiedziałam, czego szukam. Na pewno czekało na mnie wiele wspaniałych przeżyć i zachwycających miejsc. Bez względu na moje oczekiwania, nie spotkało mnie nic, co choć trochę przypominało „słodkie życie” Felliniego. Z czasem zrozumiałam, że relacje i więzi z obcymi ludźmi dały mi najwięcej radości i najbardziej mnie zmieniły. Dzięki życzliwości moich włoskich przyjaciół, którzy chętnie pokazali mi swoją wersję życia we Włoszech, i odrobinie odwagi z mojej strony, mam teraz rodzinę przyjaciół w całych Włoszech. Te relacje ukazały mi Włochy w sposób, który inaczej nie byłby możliwy Włochy, których sama nie byłabym w stanie tak dogłębnie zrozumieć. I w rezultacie tego doświadczenia, moje wnętrze uległo trwałej przemianie. Włochy otworzyły przede mną swoje drzwi, a ja zdecydowałam się przez nie przejść – i moje życie stało się dzięki temu bogatsze. Prawda jest taka, że inwestując czas w budowanie i pielęgnowanie więzi, wzbogacamy nasze życie i tworzymy trwałe wspomnienia.
Może to właśnie jest istotą la dolce vita. Kto wie? Nie chodzi o to, że moje włoskie doświadczenia nie mogłyby się wydarzyć gdzie indziej. Oczywiście, że mogłyby. Ale Włochy były wehikułem, który wzbogacił moje życie i ostatecznie uczynił je o wiele słodszym.
Jestem również przekonana, że im lepiej poznamy innych, tym lepiej poznamy nasze własne dolce vita. Patrząc wstecz, dostrzegam niezatarty ślad, jak wielkie piętno odcisnęły na mnie aspekty włoskiego życia. Te włoskie zwyczaje są częścią mojego życia. Wpłynęły one głęboko na moje postrzeganie Włoch. To właśnie w ten sposób nawiązywały się więzi, wyciągałam wnioski i odkryłam prawdę o słodkim życiu. Od dawna już mam w sobie zdolność do cieszenia się życiem. Czy to poprzez jedzenie, wędrówki czy jazdę na rowerze, ale zawsze wybieram kontakt z innymi po drodze! Być może lata spędzone we Włoszech wzmocniły moją umiejętność czerpania z życia pełnymi garściami. Doceniłam, że warto delektować się chwilą. Powoli opanowałam sztukę powolnego tempa. Bo życie to nie tylko praca i trzymanie się sztywnego harmonogramu. Bo gdzie wtedy przyjemność? Życie jest zbyt krótkie, by nie cieszyć się nim w pełni. Dlatego w codziennym życiu coraz częściej znajduję czas na „piano”, czyli w ciszy i spokoju. Może to oznaczać wpadnięcie do przyjaciela z butelką dobrego włoskiego wina, by wspólnie cieszyć się pięknym letnim wieczorem. Choć celebrowanie ważnych chwil jest ważne, pamiętam o małych momentach, które równie mocno składają się na życie. Drobny gest życzliwości, miła rozmowa, wspólne podziwianie zachodu słońca czy uroczy spacer na łonie natury. Właśnie to rozumiem przez pojęcie „chwili beztroski”.
Ogromny wpływ na to, kim jestem i co robię, miało moje doświadczenie życia we Włoszech. Włochy pokazały mi, jakie są fundamenty szczęścia, które, moim zdaniem, są potrzebne wszystkim. Wszyscy pragniemy tego samego celu: bycia widzianym i słyszanym, bycia cenionym za to, kim jesteśmy, z wadami i wszystkim innym, bycia ważnym, posiadania nadziei i celu, posiadania przestrzeni i czasu, by w pełni doświadczać życia, by żyć swoją pasją, by kochać i być kochanym.
Pamiętaj, że słodkie życie polega na docenianiu chwili obecnej i odnajdywaniu szczęścia w każdej chwili.
Jeśli planujesz podróż do Włoch, poświęć chwilę na przyjęcie tej filozofii. Rozkoszuj się lokalnymi smakami, ciesz się relaksującymi spacerami i rozważ rezerwację warsztatów u mnie, aby zobaczyć Włochy z nowej perspektywy.
Spodobał Ci się tekst? Teraz czas na Ciebie. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:
- Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka.
- Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę.
- Bądźmy w kontakcie, polub mnie na Facebooku. Codziennie nowe zdjęcia, inspiracje, ciekawe informacje.
- Dołącz do mojej grupy Włochy po mojemu.
- Śledź mnie na Instagramie @kalejdoskoprenaty!
- Otrzymuj ‚List z Włoch’ zapisując się na newsletter.
- A jeśli lubisz jak opisuje Włochy, to kup moją książkę
Pozdrawiam
Renata
.jpg)
3 komentarze
Cudowny tekst,właśnie tego poszukuję całe życie.Niestety w pewnym momencie zabrakło m odwagi lub rozsądku by skorzystać z szansy, a była taka możliwość.Spełniłam moje marzenie ale już za póżno by móc w pełni z tego korzystać,a szkoda.Moje szczere gratulacje.
Pięknie opisałaś filozofię la dolce vita :). Mam podobne podejście do życia, chociaż w wersji polskiej, czyli w pewnych aspektach podporządkowanej surowszemu klimatowi i nieco innym zasadom funkcjonowania społeczeństwa. Mieszkam tutaj, więc muszę się jakoś dopasować, bo wszystkiego wokół nie zmienię. Ale to kwestia pogody ducha i optymizmu, wyboru przyjaciół, sposobu celebrowania miłych momentów, które zdarzają się wszędzie, niezależnie od pogody i krajobrazu.
To co opisałaś świadczy o tym, że znalazłaś swoje miejsce na Ziemi, gdzie czujesz się najlepiej i jesteś szczęśliwa. To wspaniałe, gratuluję z całego serca :). Pozdrawiam serdecznie!
Nigdy nie jest za późno!
Pozdrawiam serdecznie!
Renata
Prześlij komentarz