5 października 2019

Gdzie jechać jesienią do Włoch?

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad wizytą we Włoszech jesienią? 
Jeśli nie, powinieneś! Pogoda jest świetna, temperatury wciąż ciepłe, turystów mniej, a ceny niższe!
To świetny czas na wizytę we Włoszech, kiedy krajobrazy ubierają się w jesienne kolory, a sezonowe przysmaki zaczynają pojawiać się na stołach.
Nie jest tak tłoczno i — co bardzo ważne — nie tak drogo, jak latem, a jednocześnie bardzo przyjemnie i ciepło. Co, gdzie i kiedy oglądać?
Pozostaje tylko jedno pytanie – jak znaleźć te miejsca?
Planując podróż, warto skorzystać z rady blogerek, które podróżują po Włoszech. 

Sprawdź poniżej, co polecają znane i lubiane blogerki piszące o słonecznej Italii! 
Moim zdaniem wyszło świetnie! Zresztą, sami oceńcie.
Rzućmy okiem na każdą przedstawioną propozycję.


ALBA

według Blanki autorki bloga Italia jaka lubisz
Blanka od 2005 roku mieszka we Włoszech w Piemoncie. Od 2015 roku zaprasza nad jezioro Orta i Maggiore turystów z Polski wskazując im noclegi, miejsca, które warto zwiedzić i podsuwa regionalne i lokalne dania i wino. Inne pasje to rzemiosło artystyczne, terapie naturalne ajurveda.
Południowy Piemont jest nadal stosunkowo mało znany polskiemu turyście, nawet jeśli coraz bardziej zagłębiamy się w tematykę Włoch, dobrego wina czy lokalnych kuchni. Południowego Piemontu nie wybiera się na letnie wakacje... nie ma tu niestety ani dostępu do morza, ani nawet jezior, tak pożądanych podczas letnich upałów. Tak jak latem ta część regionu może być dla wielu mniej atrakcyjna, tak jesień to wymarzona wprost pora roku na zapoznanie się z bogactwem, jakie oferuje. Jednym z piękniejszych miasteczek, jakie warto odwiedzić, jest przeurocza Alba — stolica
Langhe, krainy, która wraz z Roero i Monferrato słynie z wyrobu najlepszych win na świecie! Teren ten, aż po horyzont, pokrywają rozlegle plantacje winorośli, przeplatane uroczymi wioskami, a na wzgórzach stoją dumnie średniowieczne zamczyska. (Kraina została wpisana w 2011 roku na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO).
Alba słynie z wyśmienitej kuchni tworzonej na bazie wyjątkowych produktów oraz z kreatywności kulinarnej, za co została wyróżniona przez UNESCO w październiku 2017 roku.
Alba to również najbardziej pożądane, ekskluzywne dobro naturalne – trufla biała. W tym niewielkim, ale bardzo eleganckim miasteczku odbywają się znane na całym świecie Międzynarodowe Targi Trufli Białej (w tym roku 5.10. -24.11.2019.). Podczas trwających targów organizowane są degustacje truflowych produktów, a w restauracjach można zamówić danie z ich udziałem.
Alba to również najsłynniejszą włoska czekolada! Czy ktoś wie, że właśnie tutaj w 1942 roku zaczęła się historia słynnej wytworni Ferrero? Nutella, Raffaello czy Ferrero Rocher pochodzą właśnie z Alby! 
Alba jest wymarzonym miejscem na jesienny spacer. Jej uliczki, architektura, przepiękne restauracje, winiarnie to najlepsze lekarstwo na jesienną nostalgie!
Co zobaczyć w Alba? Co zobaczyć w Langhe? Co zjeść w Langhe?

BAROLO

według Agaty autorki bloga That's Liguria

Agata z wykształcenia jest prawnikiem. Po zakończeniu studiów postanowiła kompletnie zrewolucjonizować swoje poukładane i dokładnie zaplanowane życie … i wyjechała do Włoch. Tak zaczęła się jej przygoda, która trwa do dziś. Mieszka w Ligurii, gdzie podoba jej się WSZYSTKO! Język, kultura, natura, KUCHNIA i oczywiście Włosi! To wszystko do tego stopnia, że postanowiła stworzyć własny blog.
Generalnie uważam, że Piemont, a szczególnie jego południowa część, Langhe, jest najlepszym regionem na jesienny wypad do Włoch. Jest to okres zbioru trufli, orzechów oraz produkcji wina. Okoliczne wzgórza często spowite są mgłą, co daje niesamowite, mistyczne wrażenie.
I właśnie w tej scenerii polecam wam zobaczenie Barolo, maleńkiej miejscowości w południowym Piemoncie. Razem z całym rejonem Langhe wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Barolo oferuje olbrzymią ilość atrakcji. Po pierwsze, WINO! Nie jakieś zwykłe, ale król win! Lokalne wino nosi nazwę miasteczka i jest uważane przez wielu, za najważniejsze ze wszystkich win we Włoszech, a już na pewno w Piemoncie. Kto przepada za winami, tutaj zostanie usatysfakcjonowany! W centrum miasteczka jest wiele sklepów sprzedających lokalny trunek oferujących butelki na każdą kieszeń.
W miasteczku jest również sporo restauracji, w których można skosztować lokalnej, PRZEPYSZNEJ kuchni, która moim zdaniem, smakuje najlepiej właśnie jesienią. Vitello tonnato, cieniutkie plasterki wołowiny podawane na zimno z sosem z tuńczyka; risotto al tartuffo bianco d’Alba czyli risotto z białą truflą z Alby; brasato al Barolo, wołowina gotowana na wolnym ogniu w winie Barolo właśnie, a na piękne zakończenie posiłku bonet, rodzaj czekoladowego budyniu ... który jednak nie ma nic wspólnego z budyniem z proszku!!!
Z kolei dla miłośników historii i architektury, w miasteczku znajduje się zamek markizów Barolo, w którego wnętrzach znajduje się muzeum wina oraz muzeum historii miasteczka. Niesamowita podróż w czasie!
Jednym słowem, Barolo to dla mnie top wybór na jesienny urlop we Włoszech!
Co zobaczyć w Barolo? Co zobaczyć w Langhe? Co zjeść w Langhe?

ORTA SAN GIULIO 

według Anny autorki strony Innamorata dell"Italia

Anna jest polonistką, trenerem międzykulturowym z wielkim zamiłowaniem do Lombardii,Piemontu i Emilii Romanii.We Włoszech od dwóch lat, w związku z miłością swego życia. Uważa, że we Włoszech jest mnóstwo miejsc, które wzbudzają zachwyt i chce je odkrywać po kolei. Kocha morze, jeziora i górskie rzeki, na piechotę przemierza Mediolan, który pokazuje też zainteresowanym osobom. Kocha sztukę, operę i dobre wino.
Na jesienny pobyt polecam miejscowość Orta San Giulio w Piemoncie. 
Ta malutka malownicza miejscowość posiada kilka niezwykłych atrakcji,a jedną z nich jest wyspa położona na Jeziorze Orta, która nazywa się Isola San Giulio, czyli Wyspa świętego Juliusza. 
Na wyspę dostaniemy się bez problemu jedną z motorówek, a za bilet w obie strony jedynie kilka euro! Rejs nie jest długi, bo trwa zaledwie pięć minut, ale możemy podziwiać widoki jeziora otoczonego Alpami i oddalające się od nas miasteczko. 
Warto dać sobie trochę czasu na pospacerowanie po wyspie i odwiedzić znajdującą się tam Bazylikę świętego Juliusza, w której znajdują się szczątki patrona tego miejsca. Warto też odwiedzić wzgórze Monte Sacro, na którym znajduje się dwadzieścia kapliczek poświęconych świętemu Franciszkowi z Asyżu.
 Z tego miejsca mamy najpiękniejszy widok na wyspę świętego Juliusza. Warto wiedzieć, iż Monte Sacro zostało wpisane na listę UNESCO w 2003 roku. 
Tymi widokami i klimatem tego miejsca, zachwycał się już w XIX wieku Friedrich Nietzsche, który wybrał się ze swoją narzeczoną Lou Andrea Salome, jej matką oraz przyjacielem Paulem Ree.

Co zobaczyć nad jeziorem Orta?VARENNA I RAVELLO 

według Karoliny autorki bloga Women of Poland
Karolina jest absolwentką stosunków międzynarodowych. Pomieszkiwała w Szwecji, Stanach i w Niemczech, ale z pasją odkrywa też Włochy. Fascynują ją nie tylko zabytki tego kraju, ale także piękne krajobrazy i niesamowita historia! Co roku stara się zobaczyć jakiś skrawek Włoch, o czym chętnie później opowiada na swoim blogu.

VARENNA

Dawno, dawno temu, mniej więcej w gdzieś w VIII wieku, pływający po wodach Como rybacy, przybyli do brzegu w miejscu współczesnej Varenny. Postanowili tu założyć swoją osadę, która dziś stanowi jedną z największych atrakcji Jeziora Como. Varenna przez wielu uważana jest za najpiękniejsze miasteczko i nie sposób odmówić jej tego zaszczytu. Malowniczo położony port i strzegący go na niewielkim wzniesieniu zamek, to najczęściej zdobiące okładki folderów promujących ten region obrazki. Tutaj także postawiono luksusowe wille, których wnętrza i ogrody udostępniono dla turystów. Pierwszą z nich jest Villa Cipressi, która nie tylko zachwyca, ale oferuje też ciszę i spokój. Pomimo, że jest czterogwiazdkowym hotelem, z chęcią udostępnia przyjezdnym swoje zielone tarasy. Po sąsiedzku stoi Villa Monastero z nieco inną historią i znacznie większym ogrodem. Ciężko uwierzyć, że kiedyś był to klasztor, który został przerobiony na willę. Warto zobaczyć jej bogato zdobione wnętrza i przejść się po niezwykle wąskim, aczkolwiek długim ogrodzie. Tutaj jednak nie jest już tak kameralnie jak w ogrodach Villi Cipressi.

RAVELLO

Gdzieś pomiędzy niebem a ziemią, dokładnie tyle metrów nad ziemią co dni w roku, znajduje się ukryty skarb Wybrzeża Amalfitańskiego – Ravello. 
Nie jest tak popularne jak Amalfi czy Positano, ale ten kto tam dotrze na pewno nie będzie zawiedziony! No bo jak można nie rozkoszować się widokami soczysto zielonych gór delikatnie wchodzących do szmaragdowego morza? 
To właśnie jeden z powodów dla którego w Ravello wybudowano bajeczną Willę Rufolo i magiczną Willę Cipresi. Kolorowy ogród tej pierwszej zdaje się unosić w powietrzu nad delikatnie falującym Morzem. Ta druga wydaje się być bardziej stonowana i nieco tajemnicza za sprawą Tarasu Nieskończoności. Zdobiące go marmurowe popiersia i widok niekończącego się Morza zachęca do zatrzymania się na dłużej w tym miejscu. Nie mniej imponujące widoki roztaczają się na Placu Centralnym. Z jego tarasów można zobaczyć najstarsze miasteczko w regionie – Scalę. 

BERGAMO

według Sabiny autorki bloga Przystanek Italia
Mieszkanka Bressana Bottarone (Lombardia), żona Sardyńczyka, mama dwóch dziewczynek. Wielbicielka literatury klasycznej, dobrych filmów i wszystkiego co włoskie. W wolnych chwilach pisze bloga i opowiada o tym, że i w Italii czasem są problemy. Marzy o napisaniu książki. 
Italia ma różne oblicza i fascynuje o każdej porze roku. 
Cóż może być przyjemniejszego od oderwania się na chwilę od codziennej rutyny i odwiedzenia Belpaese? Zwłaszcza jesienią, gdy dopada nas słynna "deprecha", Włochy powinny być pozycją obowiązkową dla tych, którym melancholia w październikową szarugę puka do drzwi. Tylko co odwiedzić, wszak Italia ma tyle wspaniałych miejsc, że przy wyborze nieraz cierpimy na nadmiar "materiału". Pozwólcie, że zaproponuję Wam miasto, które sama niedawno odkryłam i które mnie zachwyciło. To Bergamo.
Miałam uprzedzenia, co do Bergamo, wyznaję to ze skruchą. Wydawało mi się, że miasto nie ma nic do zaoferowania i jedyne, z czego słynie, to lotnisko. I tak tkwiłam sobie w tej niewiedzy kilka ładnych lat, aż tu nagle, spontanicznie, wybrałam się na wycieczkę do Bergamo i... przepadłam. Miasto spodobało mi się do tego stopnia, że postanowiłam odwiedzić je ponownie, kiedy tylko będzie ku temu okazja. Najbardziej urzekła mnie historyczna część Bergamo- tzw. "Citta Alta", na którą spoglądałam najpierw z daleka (już wtedy czułam, że to coś wyjątkowego), a później miałam przyjemność oglądać na żywo uroki Starego Miasta. Dostałam się tam, wjeżdżając kolejką (funicolare) i od razu zaczęłam chłonąć magię tego miejsca. Niby nic nowego- piękne kamienice, urocze uliczki, wspaniała architektura, niemniej splątane razem zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Citta Alta nigdy nie śpi, a turyści są wszędzie i jest ich mnóstwo, ale to nic. Usiąść w barze, wypić cappuccino, wsłuchać się w dialekt "bergamasco" i patrzeć na ten niekontrolowany chaos to naprawdę wspaniała sprawa. I choć moja przygoda z Bergamo dopiero się zaczyna, to polecam to miasto z całego serca. Na pewno się nie zawiedziecie!

APPENINO TOSCO ROMAGNOLO

według Kasi autorki bloga  Dom z Kamienia
Kasia w 2007 roku przyjechała pierwszy raz na wakacje do Toskanii. Dwa tygodnie wywróciły jej życie do góry nogami. Okazało się, że w małym, toskańskim miasteczku odnalazła swój dom. Potrzeba było kilku lat, by ten sen się zrealizował. Zaczęła pisać z tęsknoty do kamiennego domu, a dziś w końcu jest tu... Jej blog opowiada o zakochaniu się we własnych marzeniach, o ich realizacji i codziennym życiu w Toskanii.

Jesień to chyba najpiękniejsza pora w Toskanii. Najpiękniejsza i co ważniejsze — najsmaczniejsza! Dojrzewają w lasach dzikie owoce corniole, sorbe, śliwki, przy domach giuggiole, granaty i winogrona, pojawiają się borowiki, trufle, zaczynają spadać kasztany — wszystko to znajdziecie w toskańskich Apeninach, które kuszą spokojem, zniewalającą naturą, niekończącymi się kilometrami wspaniałych szlaków. Właśnie o tej porze szczególnie polecam Wam trekking w Appennino Tosco - Romagnolo. Pogoda wciąż potrafi być przyjemna, ale gorąc już nie wyciska z wędrowców ostatnich potów. Na szlaku łatwiej spotkać dzika czy jelonka, niż innego turystę. W czasie takich wakacji głowa potrafi naprawdę odpocząć. Na palecie pani jesieni miesza się ochra, Tycjan, ugier i Siena, bowiem wzgórza w większości porośnięte są bukami, kasztanami i dębami, które w październiku zaczynają zmieniać kolory. Ściółka barwi się fioletem cyklamenów i wrzosów.
To — mówiąc krótko — najbardziej fotogeniczny czas dla podróżników — fotografów. 
A kiedy już zmęczy Was trekking i fotografowanie, koniecznie musicie wstąpić na jedną z lokalnych fest. Najbardziej oblegane i smakowite są niedziele października, kiedy to Marradi i Palazzuolo miasteczka na pograniczu Toskanii i Romanii, częstują kasztanami, a San Cassiano mami polentą oraz wszystkie niedziele listopada, kiedy różnymi smakami kusi Brisighella. 
Możecie dojechać samochodem, dojść na piechotę albo pokusić się o podróż pociągiem z dawnej epoki i dać porwać się prawdziwie lokalnemu folklorowi.

REGION EMILIA-ROMAGNA (RIMINI, RAWENNA, PARMA, BOLONIA)

według Agnieszki autorki  Uwielbiam włoskie klimaty
Agnieszka prowadzi swoje włoskie życie w Polsce z mężem Włochem, regularnie podróżując do Włoch, ucząc się języka, odkrywając smaki włoskie i opisując to na blogu. Zawodowo prowadzi jednoosobowe studio zdalnie wspierając firmy zagraniczne w działaniach marketingowych online, co pozwala jej łączyć pasję podróżowania z pracą z dowolnego miejsca. Jej pasją jest też malowanie Agnieszka tworzy akwarelowe ilustracje we włoskich klimatach na zamówienie.
Tyle, co wróciłam z regionu Emilia-Romagna, w którym rozpoczęła się piękna złota jesień. Mam dla Was właśnie taką propozycję na jesień z dwóch powodów: podczas gdy temperatury wciąż mogą być wysokie, upały nie doskwierają aż tak jak w lipcu i w sierpniu, co stanowi idealny moment na delektowanie się spacerami po uroczych miasteczkach, unikając jednocześnie tłumów turystów ze względu na późny sezon. Kolejny argument to dogodne połączenie z Polski. 
W zależności od miasta do dyspozycji są loty Ryanair do dwóch miast w tym regionie – Rimini i Bolonii. Jeśli nie chcecie wypożyczać samochodu, pomiędzy miastami Emilia-Romagna można komfortowo przemieszczać się pociągami. Właśnie w ten sposób we wrześniu odwiedziłam Rimini, Rawennę, Parmę, Modenę i Bolonię, korzystając przy okazji ze słonecznych dni na mniej zatłoczonych plażach Rimini i Rawenny. Złote spadające liście, wciąż dogrzewające słońce, lokalne eventy na zakończenie lata (np. Palio di Parma), degustacja lokalnych win, serów i wędlin – taka kombinacja może stanowić scenariusz na świetny wypad, który naładuje baterie na nadchodzącą zimę w Polsce. 
Choć szansa na wysokie temperatury w tym sezonie wciąż jest wysoka, nie jest wykluczone, że zaskoczy nas kilka chłodniejszych i deszczowych dni, dlatego obok szortów warto spakować sweter i parasol.

ASYŻ

według Ewy autorki bloga Kartka z Kalendarza
Ewa, od prawie 15 lat na włoskiej emigracji. Po uszy zakochana w Umbrii, jakże malowniczym a wciąż jeszcze niedocenianym, wśród polskich turystów, regionie Włoch.  Jego piękno oraz blaski i cienie życia w środkowych Włoszech, stara się przedstawiać na swoim instagramowym profilu.
A może by tak Asyż? Alternatywnie? Samo miasteczko jest już na tyle rozsławione na scenie międzynarodowej, że specjalnie promować go nie trzeba. Klasyczny szlak, który wybiera przeciętny turysta, prowadzi przez słynne bazyliki świętych Franciszka, Klary, Rufina, ewentualnie Dominika. I tak nie przeczę, iż spacer tymi wąskimi uliczkami, w otoczeniu kamiennych domów, przepięknie udekorowanych kolorowymi donicami z kwiatami, tworzy niesamowity klimat, któremu nikt nie pozostanie obojętny. Jeśli jednak pragniecie czegoś więcej, lubicie się nieco zmęczyć i chcielibyście zerknąć na Asyż z góry, to polecam odwiedzić
Rocca Maggiore. Jesień, gdy upały już zelżały, ale jest jeszcze na tyle ciepło by ‘’wdrapać się’’ na wzgórze, jest momentem ku temu idealnym. Przed twierdzą rozpościera się ogromny, naturalny taras widokowy a oczom naszym ukazuje się obraz, potwierdzający, iż Umbria w pełni zasługuje na miano zielonego serca Włoch. 
Kilka informacji praktycznych: 
Obowiązkowo wygodne, sportowe obuwie, zwłaszcza jeśli zdecydujemy się zwiedzić wnętrza Rocca Maggiore. Miejsce jest czyste i dobrze utrzymane a jego główną atrakcją są wieże widokowe. Niestety jedna z nich (Torre Poligonale) została uszkodzona przez uderzenie pioruna i obecne jest niedostępna dla zwiedzających. Bilet wstępu, moim zdaniem jest dość drogi - 6 euro (ulgowy 4, do 8 roku życia bezpłatnie). 
Jeśli jesteście z dziećmi lub osobami o ograniczonej sprawności ruchowej, to polecam skupić się na nieziemskich widokach, jakie przy sprzyjających warunkach atmosferycznych serwuje nam natura. 

TOSKANIA

według Ewy autorki bloga Ewa Maria Pacini
Ewa mieszka od 25 lat we Włoszech. Z wykształcenia poważny prawnik, a z zamiłowania szalona wielbicielka nieprzetartych szlaków i alternatywnych sposobów na spędzanie czasu. Tłumaczka, mediatorka i pośrednik handlowy. Ostatnio również blogerka i youtuberka.

Mały jesienny wypadzik do Włoch? Toskania oczywiście! A dlaczego? Bo Toskania jest dobra na wszystko!
Ale uprzedzam że będzie nietuzinkowo jak to zwykle u mnie.
Na wrzesień proponuję ugadać się z jakimś toskańskim właścicielem winnicy. 
Zbieranie winogron to niesamowita przygoda kontakt z naturą, uczucie spełnienia i bycia potrzebnym. A praca na świeżym powietrzu przy roślinach to właśnie zapewni.
Włoska jesień jest długa z początku ciepła z czasem coraz mroczniejsza chłodniejsza i wilgotna. W listopadzie polecam podobną przygodę. Tyle że tym razem zbieranie oliwek. Niezapomniane przeżycia zapewnione! 

CASTELLI ROMANI

według Mai autorki strony Podróż do Rzymu
Maja z wykształcenia jest polonistką. Mieszka w Rzymie od 9 lat. Jest licencjonowanym przewodnikiem po Rzymie i autoryzowanym pilotem wycieczek. Autorka przewodnickiego profilu na Facebooku, gdzie publikuje ciekawostki o Wiecznym Mieście.
Castelli Romani to doskonałe miejsce, żeby zatrzymać się tu na kilka jesiennych dni, zachwycić się atmosferą włoskich miasteczek położonych malowniczo na wzgórzach, skosztować dobre wino i lokalne smakołyki...
Miasteczek jest czternaście, a ich ogólna nazwa „Castelli Romani” czyli w dosłownym tłumaczeniu „rzymskie zamki”, wiąże się z fortecami, zamkami, które były tu budowane w późnym średniowieczu przez rzymskie arystokratyczne rodziny, chcące uciec od chaosu i niebezpieczeństw Rzymu.
Znajdują się ok. 20 km od Wiecznego Miasta, a dojazd pociągiem do niektórych z nich nie stanowi żadnej trudności. Najwygodniejszym środkiem transportu jest jednak samochód, który pozwala dowolnie przemieszczać się pomiędzy miejscowościami.
Castel Gandolfo zostało ocenione jako najpiękniejsze z nich wszystkich i otrzymało dostojny tytuł „ll borgo più bello d'Italia”. Jest przepięknie położone nad jeziorem Abano, a słynie nie tylko ze względu na spektakularne położenie, ale przede wszystkim, dlatego że w miasteczku znajduje się Pałac Apostolski będący letnią rezydencją Papieża. Uwielbiał spędzać tam wakacje św. Jan Paweł II.
Jesienią w Castelli Romani odbywają się liczne święta tzw.sagre, podczas których można posmakować lokalne produkty.
W najbliższy weekend 4-7 października w Marino odbędzie się już 95 edycja
Sagra Uva - Święto Winogron. Castelli Romani słyną z produkcji wina i biegnie przez nie Strada del vino”, czyli dokładnie wyselekcjonowane winnice, w których wina zostały nagrodzone przez ekspertów enogastronomii.
Kolejny weekend (11-13.10) w tym samym miasteczku będzie dedykowany czekoladzie. Nie mogą jej pominąć wszyscy ci, którzy uwielbiają słodkości.
Wszystkie miasteczka słyną z dobrego jedzenia i znakomitego wina. Idealne miejsce na spotkanie, oryginalną albo romantyczną kolację na jednym z tarasów Castelli Romani z widokiem na Rzym i zatrzymanie się choć na chwilę w naszym ekspresowym rytmie życia...


NEAPOLITAŃSKIE CENTRO STORICO

według Agnieszki autorki bloga Przepadki neapolitańskie
Agnieszka jest absolwentką wydziału lekarskiego Pomorskiego Uniwersytetu w Szczecinie, a jej rodzinnym miastem jest Częstochowa. Po wielu ciekawych doświadczeniach zawodowych w neapolitańskich klinikach, dostała się na rezydenturę z radioterapii onkologicznej w L'Aquila. Żyje między Kampanią a Abruzją.
Uwielbia poznawać nowe miejsca i nienawidzi owoców morza.
W wolnym czasie lubi eksperymentować w kuchni i dzielić się „swoim” Neapolem na blogu.
Jesień to idealny czas na wizytę w Neapolu. Turystów jest już wtedy zdecydowanie mniej, a temperatury tylko sprzyjają pokonywaniu kolejnych kilometrów po Centro Storico. A jest co pokonywać.
To jedna z największych starówek w Europie, która od 1995 roku w całości wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO; to prawdziwy teatr pod gołym niebem, którego burzliwa historia ciągnie się już od dwudziestu siedmiu wieków; to setki kościołów, muzea, place, piękne kamienice, wąskie uliczki, wykopaliska archeologiczne, pracownie rzemieślnicze; to prawdziwa kopalnia atrakcji historycznych i kulturowych. Przemierzając uliczki Centro Storico warto zatrzymać się na pyszną kawę lub aperitivo w jednym z setek tutejszych barów, skosztować neapolitańskiej pizzy, tradycyjnych makaronów i oczywiście street foodu. I co najważniejsze, nie można się tutaj spieszyć. Za to trzeba wsłuchać się w miejski gwar i obserwować bacznie tutejszych mieszkańców – to dwa nieodłączne elementy neapolitańskiego folkloru.
Centro Storico w Neapolu oferuje bogatą bazę noclegową, praktycznie na każdą kieszeń. Zamieszkanie, chociaż na kilka nocy, w kilkusetletniej kamienicy w sercu starówki może okazać się idealne, aby jeszcze bardziej poczuć prawdziwy klimat tego niezwykłego miejsca. 

APULIA

według Kamili autorki bloga Kamila Frontino
Life coach i trenerka rozwoju osobistego. Zakochana w krajach śródziemnomorskich ze szczególnym uwzględnieniem słonecznej Italii,w której mieszka od około 3 lat. Miłośniczka idei slow life i slow travel, którą stara się pomagać wprowadzać w życie innym kobietom. Na co dzień wspiera kobiety zarówno w Polsce jak i na emigracji w realizacji celów w sferze osobistej jak i zawodowej.
Jesień to idealny czas wybranie się na południe Półwyspu Apenińskiego. Temperatury są niższe niż w sezonie, ale wciąż przyjemne. Niekiedy w październiku w Apulii dochodzi do 30 stopni. Kolejne plusy to mniejsze tłumy a co za tym idzie puste plaże i przystępniejsze ceny. Jednak tym, co najbardziej lubię w tej porze roku w Apulii, jest obfitość warzyw i owoców a co za tym idzie doskonały czas na podróżowanie kulinarne. 
Moim ulubionym typem spędzania czasu w Apulii jesienią jest uczestnictwo w różnego typu sagrach, czyli świętach lokalnych produktów kulinarnych. Sagry polegają na wspólnym biesiadowaniu. Odbywają się na zewnątrz, na placach miasteczek gdzie mieszkańcy razem z przyjezdnymi siedzą, jedzą, piją i rozmawiają. Sagry przykładają się do kultywowania dawnych tradycji smaków i potraw. Potrawy przygotowywane są na bieżąco na miejscu i można ich spróbować w cenach o wiele niższych niż na co dzień. Czasem można także spróbować dań, których na co dzień nie znajdziemy zbyt łatwo, a które zostały specjalnie przyrządzone na dane święto. Słowo sagra pochodzi od łacińskiego sacrum i oznacza święty. W dawnych czasach święta ludowe często obchodzone przed świątyniami. Po żniwach czy winobraniu organizowano uroczystości, by podziękować Bogu za dary. Składano w ofierze płody rolne lub zwierzęta, które później były konsumowane przez lokalna społeczność. Jeśli wybieracie się do Apulii jesienią, nie zapomnijcie sprawdzić kalendarza sagr! Naprawdę warto! 
Niektóre z sagr obchodzone jesienią:  
Więcej informacji o sagrach jakie odbywają się w Apulii, możecie znaleźć na stronie: https://www.giraitalia.it/sagre/puglia/
Co robić jesienią w Apulii?

CEFALU

według Kasi autorki bloga Włochy okiem blondynki
Na co dzień pracownik administracji publicznej. Po godzinach pasjonatka Włoch. Od 7 lat regularnie odwiedza słoneczną Italię, gdzie jak sama przyznaje najlepiej odpoczywa. Kocha Włochy za bajkowe krajobrazy, wyśmienitą kuchnie, najlepsze na świecie lody, kulturę i ludzi! Zawsze uśmiechniętych i z dystansem podchodzących do życia.  Tak zrodził się pomysł na prowadzenie bloga na którym opowiada o swoich włoskich podróżach. Gościnnie brała udział w takich projektach jak „Pokaż nam świat” czy „Arrighi Cooking Adventures”.
Marzysz o Italii jesienią, ale nie wiesz, na co się zdecydować? 
Odpowiedź jest prosta! Pakuj walizkę i ruszaj na Sycylię a dokładnie do Cefalu. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Po pierwsze pogoda. Jesień na Sycylii przebiega bardzo łagodnie. Bezchmurne niebo, ciepły, otulający wiatr, a przede wszystkim temperatura sięgająca nawet 20 stopni w połowie listopada brzmi dobrze prawda? Po drugie brak tłumów turystów. To jeden z ważniejszych powodów, dla których uwielbiam Włochy jesienią. Małe, wąskie i jakże klimatyczne uliczki Cefalu będą należeć tylko do Was. Cisza i spokój poza sezonem pozwala chłonąć klimat miasteczka wszystkimi zmysłami. Jesień to także kolory, a tych w Cefalu nie brakuje. Wystarczy wdrapać się na górującą nad miastem La Rocca i rozkoszować się zarówno feerią barw, jak i fantastycznym widokiem na okolicę. Mała kawa na opustoszałym placu Piazza Duomo czy spacer brzegiem morza to kolejne powody, dla których warto tu być właśnie jesienią.Wskazówki praktyczne:
Co zobaczyć: Piazza Duomo, fenomenalna Katedra z XII wieku, wzgórze La Rocca.
Jak dojechać: Najprościej będzie jeśli skorzystasz z kolei a dokładnie z pociągów regionalnych TRENITALIA odjeżdżających z Palermo. Pociągi odjeżdżają praktycznie co godzinę, a sama podróż trwa ok. 60 minut.

VAL TREBBIA Z MIASTECZKIEM BOBBIO 

polecam ja!

Val Trebbia jest jedną z najbardziej malowniczych dolin prowincji Piacenzy i została zdefiniowana przez nagrodę Nobla literatury Ernesta Hemingwaya „najpiękniejszą doliną na świecie”. 
Słynny amerykański pisarz, który podczas drugiej wojny światowej korespondował z Półwyspu Apenińskiego, napisał w swoim dzienniku: „Dzisiaj przekroczyłem najpiękniejszą dolinę na świecie”. 
Dolina, która oczarowała autora to dolina wykopana przez rzekę Trebbię, zaczynająca się u podnóża góry Prelà w Ligurii. 
Jest kręta i wąska, często zamknięta między stromymi i zalesionymi ścianami, dużymi wąwozami, przy których naprzemiennie rozciągają się duże i zielone doliny boczne. 
W przeszłości dolina miała ogromne znaczenie strategiczne, o czym świadczą liczne zamki (niektóre nadal w doskonałej kondycji) oraz wieże widokowe obecne w miasteczkach i rozrzucone wokół na szczytach gór.
Wśród głównych atrakcji turystycznych doliny, znajduje się miasteczko Bobbio. 
W Bobbio warto zobaczyć słynny Diabelski most, katedrę San Colombano, opactwo, bazylikę Beata Vergine dell'Aiuto i zamek Malaspina.
Okolice Piacenzy zachwycają i zasługują na większą uwagę. 

Pyszne wina, smaczna kuchnia, krajobrazy zapierające dech w piersi....czego chcieć więcej ?
Jeśli Hemingway uważał, że Val (Dolina) Trebbia to najpiękniejsza dolina na świecie, to Ty nie możesz odwlekać, musisz tu koniecznie przyjechać.

Spodobał Ci się tekst? Teraz czas na Ciebie. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:
  • Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka.
  • Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę. 
  • Bądźmy w kontakcie, polub mnie na Facebooku. Codziennie nowe zdjęcia, inspiracje, ciekawe informacje. 
  • Dołącz do mojej grupy Włochy po mojemu. 
  • Śledź mnie na Instagramie @kalejdoskoprenaty!
  • Otrzymuj ‚List z Włoch’ zapisując się na newsletter.

Pozdrawiam

Renata
Share:

3 komentarze

  1. Zgadzam się z Panią Italia jest cudna to mało powiedziane byłam 10 lat w Genui zwiedziłam od północy do południa i od wschodu do zachodu piękną Italię pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Latem je da się zwiedzać Włoch , zwłaszcza południowych, bo za gorąco. Jesień i wiosna to najodpowiedniejsze pory roku.

    OdpowiedzUsuń
  3. W Asyżu byłam, Toskania to moje marzenie, bo znam tylko Florencję :) Ogólnie marze by na własna rekę, zwiedzic małe włoskie miasteczka!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.

Kalejdoskop Renaty