25 września 2020

Weneckie ciekawostki. Ponte dei Pugni

Mosty w Wenecji to nie tylko konstrukcje architektoniczne, które pozwalają przejeść przez kanał na drugi brzeg. Dużo z nich ma ważną przeszłość, dużo z nich jest owianych legendami, a inne mają nieocenioną wartość artystyczną. Często łączą wszystkie te cechy w mieszance funkcjonalności i symboliki. 








Ponte dei Pugni nie ma szczególnej wartości estetycznej czy artystycznej, nie jest nawet jednym z największych, ale jego wyjątkowość tkwi w niesamowitej historii.

Most znajduje się w dzielnicy Dorsoduro, rzut beretem od kościoła San Barnaba i placu o tej samej nazwie. Można go poznać łatwo, ponieważ tuż pod mostem zatrzymuje się sprzedawca owoców na łodzi.

Jak już wcześniej wspomniałam, most nie ma w sobie nic szczególnego, ale przez wieki był tłem największych walk w historii Wenecji: tak, starć i ciosów, które przez to nadały mu dziwną nazwę — Most Pięści. To właśnie na tym moście dwie rywalizujące ze sobą drużyny miały oficjalne pozwolenie na stawienie sobie czoła. 

Rywalizującymi ze sobą ugrupowaniami były Castellani i Nicolotti. Castellani mieszkali we wschodniej części Serenissimy — ich nazwa nawiązuje do bazyliki San Pietro in Castello i byli to głównie robotnicy. Nicolotti należeli do zachodniej części miasta — ich nazwa odnosi się do kościoła San Nicolò dei Mendicoli i byli głównie rybakami.

Każde z ugrupowań było ubrane w ten sam sposób: Castellani nosili czerwone czapki i szaliki, co kontrastowało z czernią Nicolotti — kobiety z Castellani nosiły kwiaty na piersi z jednej strony, a kwiaty Nicolotti z drugiej.

Podział miasta na dwie drużyny ma dwie różne teorie: pierwsza wywodzi się z dawnych rywalizacji między mieszkańcami Eraclea i Jesolo, które trwały nawet wtedy, gdy obie populacje przeniosły się na wyspy laguny, z których pochodzi Wenecja. Drugą teorią jest, że biskup z Castello został zabity z rąk Nicolotti.

Rząd Serenissimy początkowo nie sprzeciwiał się tej rywalizacji i promował walki, które zapewniały obywatelom umiejętność obrony przed możliwymi atakami ze strony wrogich ludów, a ponadto podział na dwie grupy sprawiał, że możliwość powstania ludowego była niska. Nie namawiał, ale pozwalał na walkę.

Wszystko to miało oficjalny wygląd gry. Polegała ona na tym, że jak najwięcej osób z rywalizującego gangu musiało wpaść do kanału: w tamtym czasie mosty nie miał balustrad, o czym już pisałam przy okazji innej weneckiej ciekawostki — Ponte Chiodo.

Walki odbywały się gołymi rękami lub uzbrojonymi w kije, wędki, hełmy. Dno kanału pod mostem zostało zawsze wcześniej oczyszczone, aby bojownicy wpadający do wody nie odnieśli obrażeń.

W dniu bitwy obie drużyny ustawiały się w szeregu na fundamentach po obu stronach kanału, na którym roiło się od łodzi pełnych widzów, podczas gdy inni patrzyli z okien, a jeszcze inni wspinali się na dachy domów.

Najsilniejsi zwycięzcy z obydwu drużyn zajmowali miejsca w czterech rogach, zaznaczonych na podłodze odciskami stóp wyłożonych marmurem, podczas gdy po obu stronach mostu i na brzegach tłoczyły się przeciwne tłumy uczestników. Część „widowiska” składała się z pojedynków poprzedzających wyzwanie zbiorowe. Te dwie drużyny w rzeczywistości były małymi armiami liczącymi około 300 ludzi po każdej stronie. Stawką było posiadanie mostu, na którym można było umieścić własne insygnia. Często zdarzało się, że ludność popadała w bójkę, zamieniając bitwę w wojnę. Zdarzało się też, że ludność z dachów zrzucała dachówki na wrogów. Gdy nadchodziła noc, władza interweniowała, aby zakończyć spór. Zbierano rannych i honorowano zmarłych, których nie brakowało.

Od 1574 roku próbowano powstrzymać to zjawisko, zakazując konfliktów z udziałem broni. Po 1705 roku zabroniono starć, po tym, jak doszło do jednej z najkrwawszych bitew, w którym noże zastąpiły pięści. Za spowodowanie bójki na moście karą było pięć lub więcej lat pracy w kuchni, lub siedem lat więzienia.

Most w Dorsoduro nie jest jedynym mostem, który był używany do walki, ale stał się najbardziej znanym. Drugi znajduje się w dzielnicy Cannaregio, w pobliżu Campo Santa Fosca. Na obu mostach, w czterech rogach chodnika można znaleźć ślady z istryjskiego kamienia.

 Malerstwo Joseph Heintz il Giovane Competizione al ponte dei pugni a Venezia, 1673

Mam nadzieję, że poczekacie na ciąg dalszy moich opowieści o Wenecji. Już teraz możecie przeczytać:


Spodobał Ci się tekst? Teraz czas na Ciebie. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:

  • Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka.
  • Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę. 
  • Bądźmy w kontakcie, polub mnie na Facebooku. Codziennie nowe zdjęcia, inspiracje, ciekawe informacje. 
  • Dołącz do mojej grupy Włochy po mojemu. 
  • Śledź mnie na Instagramie @kalejdoskoprenaty
  • Otrzymuj ‚List z Włoch’ zapisując się na newsletter.
Pozdrawiam

Renata

Share:

2 komentarze

  1. Dzięki Pani Włochy stają się coraz bliższe i piękniejsze. Niestety w tym roku ich nie odwiedzę bo wycieczka odwołana, ale w przyszłości jak będę w Wenecji to na mosty będę patrzeć w zupełnie inny sposób.
    Pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg wycieczki wirtualnej po weneckich mostach i nie tylko.

    OdpowiedzUsuń

Korzystając z tego formularza, zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych podanych w formularzu (IP oraz jeśli zostały podane: podpis, adres mail, strona www) przez tę stronę. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w Polityce prywatności.

Kalejdoskop Renaty